niedziela, 7 lipca 2013

San Francisco

Wiekszosc zdjec jest lepszych u Mariusza na blogu wiec zapraszam na niego. Nawet nie wiedzialam, ze z mojego urzadzenia wychodza takie nedzne zdjecia. Jedyny plus, ze mozna je bezposrednio publikowac na blogu. O ile jest gdzies dostepne wifi, co w najblizszych dniach moze byc troche utrudnione gdyz wyjezdzamy w miejsca o mniejszym stopni zaludnienia niz okolice SF, czy LA. Moze bedzie cos w oazie fastfoodowej. Oaza fastfoodowa to skupisko burger kinga, in & out, panda express, dannys i wielu innych karmiarni in the middle of nowhere.

Ok, ale wracajac do SF. Nie zawiodlam sie nim. W przeciwienstwie do LA ma swoj klimat, ma ladniejsze kamieniczki i wyglada bardziej zielono. W sumie to nic dziwnego. W SF bylo jakies 21 stopni, a w LA kolo 35. Taaak, SF mimo ze jest duzym miastem to mi sie podoba :)

Wrzuce jednak kilka zdjec (jabluszka cudownie sie komunikuja i nie musze sie prosic zeby laskawie zechcial zsynchronizowac zdjecia, jakie chce i gdzie chce)

Opisywany na tamtym blogu makaron tylko w wersji z krewetkami. Odmiana od fastfoodow, ktore beda przez jakis kolejny tydzien. Om nom nom. Trzeba bedzie pobiegac po powrocie...





W drodze do SF

Z gory przepraszam za brak polskich znakow, ale pisze z prawdziwego jedynie slusznego amerykanskiego komputera, ktory takowych nie obsluguje.
W sumie dzisiaj tylko kilka widoczkow. Niesamowite jest to, ze tutaj jest wiele roznych krajobrazow. U nas gory wygladaja podobnie, morze tez w wiekszoci krajow. Reszta rozni sie w zaleznosci od tego czy w danym miejscu jest cieplej, czy zimniej. Tutaj co chwile jest cos nowego






Historyczny most z 1938 bodajze