Było około 37 stopni w cieniu, a wszystko oglądało sie w pełnym słońcu. Na dłuższe trasy, np. ~5km zalecany był ponad litr wody na osobę ^^
Moja mała własnoręcznie ułożona wiezyczka ;)
Wieczorem byłam na kolacji w prawdziwej meksykanskiej restauracji. Było naprawdę ostre. To była przekąska:
Moje danie główne, czyli burrito z kurczakiem (mięso w formie wiórków, a nie kawałków) w sosie pomidorowym. Na zewnątrz zabójczy sos paprykowo-serowy. Do tego łagodny ryż i pasta z fasoli.
Enchiladas z owocami morza. Łagodne.














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz