Wybrałam spaghetti, jak widać. W zestawie oprócz makaronu była mała mieseczka sałaty z sosem do polania, bułka i cwiartka małego camemberta. Na deser zielone ciastko (wyglada mało apetycznie, było kwasne ale zjadliwe) oraz jakis herbatnik w czekoladzie). Generalnie nie mogę ponarzekac, bo było smaczne.
Co mnie dziwi to to, ze tak sie przejmują dodatkowymi kilogramami, a do obiadu dają metalowe sztućce...
O, mogę ponarzekac, bo jest zimno. Bardzo zimno.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz